Problem prawny został rozstrzygnięty na kanwie sporu, jaki toczyła właścicielka salonu kosmetycznego z gminą miasta K. o zapłatę blisko 330 tys. zł z tytułu bezumownego korzystania z nieruchomości. Właścicielka salonu wynajmowała bowiem lokal w budynku, który należał do znanej firmy spedycyjnej C. Hartwig. Firma ta po wojnie została częściowo zlikwidowana, ale budynek, w którym znajdował się salon nie został formalnie upaństwowiony – w księgach wieczystych nadal figurował nieistniejący już oddział C. Hartwig.

W 2000 r. miasto K. miało przejąć od dotychczasowych posiadaczy budynek wraz z gruntem i zdecydował o wypowiedzeniu umów najmu z dotychczasowymi użytkownikami lokali.

Właścicielka salonu nie zdecydowała się go opuścić, więc miasto zaczęło naliczać jej opłaty za bezumowne korzystanie z nieruchomości. Sprawa trafiła ostatecznie do sądu, gdzie właścicielka salonu wykazywała, że miasto nie miało żadnych uprawnień do spornej nieruchomości. Miasto K. twierdziło natomiast, że działa w tym momencie niejako w imieniu Skarbu Państwa, jako osoba prowadząca cudze sprawy bez zlecenia, na podstawie art. 752 i nast. ustawy z 23.4.1946 r. – Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2016 r., poz. 380 ze zm.).

Jednak sądy przychyliły się do zdania właścicielki salonu kosmetycznego, oddalając kolejno pozew, apelację i skargę kasacyjną.

Sąd Najwyższy w uzasadnieniu swojego orzeczenia wskazał, że prowadzenie cudzych spraw bez zlecenia jest sytuacją wyjątkową od zasady, że każdy, prowadzący nie swoje sprawy działa w wyniku stosownego upoważnienia.

Ważne
Gmina, jako odrębny podmiot prawa publicznego, będąca jednostką samorządu terytorialnego, nie może stawiać się w roli reprezentanta Skarbu Państwa – innej publicznej osoby prawnej. Gmina może żądać zasądzenia należności tylko dla siebie, jeżeli ma do takich należności uprawnienia – podkreślił SN.

Tymczasem gmina żądała zasądzenia wynagrodzenia za korzystanie z cudzej rzeczy, dla kogoś innego. Zdaniem SN takie roszczenie jest na tyle ściśle związane z osobą właściciela, że nie może być przyznane gminie, która tym właścicielem nie jest i na podstawie wątpliwych przesłanek prawnych uznała się za podmiot prowadzący sprawy Skarbu Państwa bez zlecenia.

Gdyby zostało to zasądzone na rzecz gminy jako gestora (od negotiorum gestio – łac. prowadzenie spraw bez zlecenia), to gmina musiałaby się rozliczyć z właścicielem. Tu zaś ustalonego właściciela nie było.