Stan faktyczny

Świadczący usługi w ramach kancelarii specjalizującej się w dochodzeniu roszczeń odszkodowawczych P.Z. zawarł umowę z M.J. i J.J. Syn małżonków J. zawarł umowę ubezpieczenia na życie, po jego śmierci rodzice podjęli działania mające na celu uzyskanie odszkodowania z tej polisy. Ponieważ P.Z. nie ma uprawnień radcowskich ani adwokackich, na wypadek skierowania sporu z ubezpieczycielem na drogę sądową, w umowie zastrzeżono, że na tym etapie postępowania małżonków J. będzie reprezentował radca prawny. Wynagrodzenie należne P.Z. za doradztwo określono w ten sposób, że w razie przegrania sporu z ubezpieczycielem poszkodowani zobowiązali się do wypłaty ustalonej kwoty, zaś w razie korzystnego dla nich wyroku sądu na wypłatę wynagrodzenia w kwocie odpowiadającej 30% wypłaconego poszkodowanym odszkodowania, nie mniej niż 1 tys. zł. Postępowanie sądowe zakończyło się zasądzeniem na rzecz małżonków J. ponad 30 tys. zł. Ponieważ odmówili P.Z. wypłaty wynagrodzenia w uzgodnionej wysokości, doradca pozwał ich domagając ponad 11 tys. zł.

Stanowiska sądów

Sąd I instancji uwzględnił roszczenie do kwoty 516 zł, zaś w pozostałym zakresie oddalił powództwo. W uzasadnieniu wyroku stwierdził, że P.Z. nie mógł zobowiązać się do pomocy małżonkom J. na etapie postępowania sądowego, ponieważ nie posiada uprawnień profesjonalnego pełnomocnika, nie przedstawił też dowodów na podejmowanie działań w tym stadium sporu. Sąd wyjaśnił, że na etapie sądowego postępowania przeciwko ubezpieczycielowi na wniosek M.J. i J.J. został ustanowiony radca prawny z urzędu.

Sąd II instancji zmienił zaskarżony wyrok i uwzględnił powództwo w całości.

Prokurator Generalny wniósł skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego twierdząc, że orzeczenie Sąd II instancji wydano z naruszeniem zasady demokratycznego państwa prawa urzeczywistniającego zasadę sprawiedliwości społecznej, domagając się uchylenia zaskarżonego wyroku i oddalenia apelacji P.Z. W skardze dowodzono, że umowa zawarta przez P.Z. i małżonków J. jest nieważna na podstawie art. 58 § 2 KC, jako czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego z uwagi na brak ekwiwalentności świadczeń. P.Z. nie mógł bowiem skutecznie zobowiązać się do świadczenia pomocy M.J. i J.J. w ich sporze z ubezpieczycielem na etapie postępowania sądowego z uwagi na brak uprawnień profesjonalnego pełnomocnika, nie może zatem domagać się wynagrodzenia z tego tytułu.

W trakcie postępowania przed Sądem Najwyższym pełnomocnik powoda dowodził, że umowa łącząc strony nie zobowiązywała go do reprezentowania małżonków J. przed sądem, jednak świadczył on na ich rzecz inne usługi, polegające m.in. na pomocy w trakcie postępowania polubownego, jak też udzielaniu porad w zakresie złożenia do sądu wniosku o zwolnienie z kosztów sądowych i ustanowienie pełnomocnika z urzędu. Podkreślał, że umowa stron nie była umową starannego działania a umową rezultatu. Natomiast pełnomocnik małżonków J. dowodził, że P.Z. wykorzystując podeszły wiek klientów i ciężką sytuację osobistą po stracie syna, doprowadził ich do podpisania niekorzystnej dla nich umowy, w której przewidziano nieadekwatne świadczenie na rzecz P.Z.

Sąd Najwyższy oddalił skargę nadzwyczajną przy zdaniu odrębnym ławnika. W uzasadnieniu podkreślono, że profesjonalni pełnomocnicy nie mogą zawierać z klientami umów, na mocy których obowiązek zapłaty honorarium za prowadzenie sprawy byłby uzależniony wyłącznie od ostatecznego wyniku sprawy, takie określenie wysokości wynagrodzenia może dotyczyć jego części. Ograniczenie to nie dotyczy to jednak umów zawieranych z kancelariami odszkodowawczymi. Rozwiązanie takie bywa korzystne nie tylko dla pełnomocników, ale też dla ich klientów. Sąd Najwyższy podkreślił, że eliminacja takich praktyk mogłaby nastąpić jedynie na skutek działania ustawodawcy, bowiem określanie wynagrodzenia w formie success fee funkcjonuje w Polsce od kilkudziesięciu lat. Sąd Najwyższy za bezzasadne uznał też zarzuty dotyczące naruszenia ustaw korporacyjnych, skoro P.Z. udzielając pomocy prawnej nie spełniających wymogów wynikających z tych regulacji. W ocenie Sądu Najwyższego, umowa o dochodzenie roszczeń nie jest umową obejmującą zobowiązanie do zastępstwa procesowego.